15
Luty

Ostra zupa marchewkowa

Gino D’Acampo w swojej książce Buonissimo! Najlepsze potrawy kuchni włoskiej proponuje w rozdziale Romantico pikantną wersję kremu z marchewki. Co prawda Walentynki już  za nami, ale ta ostra zupa rozpali Was od środka w każdy inny mroźny, zimowy dzień.

Przepis na 2 porcje

4 łyżki oliwy
1/2 posiekanej cebuli
250 g marchwi, obranej i pokrojonej w drobną kostkę
1 łyżeczka chili w proszku
350 ml bulionu warzywnego
2 ząbki czosnku, rozgniecione
2 kromki jasnego pieczywa, bez skórki, pokrojonego w 1 cm kostkę
sól

Połowę oliwy rozgrzewamy w garnku i mieszając od czasu do czasu, delikatnie podsmażamy 3 minuty cebulę. Dorzucamy marchew i chili; dusimy całość kolejne 5 minut, okazjonalnie mieszając. Dolewamy bulion, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na niewielkim ogniu pod przykryciem mniej więcej 45 minut.
W tym czasie rozgrzewamy na patelni pozostałą oliwę, wrzucamy czosnek
i smażymy na małym ogniu 30 sekund. Dodajemy pokrojone pieczywo, zwiększamy ogień i zrumieniamy grzanki ze wszystkich stron. Odsączamy
z tłuszczu na papierowych ręcznikach i utrzymujemy w cieple.
Zupę przelewamy do malaksera, miksujemy na gładką masę i doprawiamy solą. Wlewamy ją z powrotem do przepłukanego garnka i podgrzewamy. Podajemy na gorąco, z czosnkowymi grzankami.

Zacznę od tego, że po zmiksowaniu uduszonej marchewki, potrawa swoją konsystencją przypomina raczej purée niż zupę. Zatem przygotowując danie, użyjcie 0,5 l bulionu. Marchewki nie musicie kroić w idealną kostkę – ważne, żeby ją rozdrobnić, więc mogą to być również plasterki. Im drobniej pokroicie marchewkę, tym krócej będziecie musieli ją dusić. 1/2 cebuli, to ok. 50 g.
Zupę dusiłam 30 minut zanim ją zmiksowałam.
Sól nie jest potrzebna, jeżeli macie wystarczająco doprawiony bulion.
I uważajcie, żeby nie przesadzić z chili…

Zupa jest pikantna, dość gęsta (mimo zwiększenia proporcji bulionu).
Przygotowanie dania zajęło mi 45 minut.

Podsumowując – zupa jest prosta, szybka i tania. Smacznego!

08
Luty

Kwaśnica

Po powrocie ze spaceru w zimowe popołudnie, oprócz grzańca rozgrzeje nas również gorąca zupa. Proponuję kwaśnicę według przepisu Agnieszki Kręglickiej, który sprawdziłam w miniony mroźny weekend.

0,5 kg żeberek wieprzowych
0,25 kg wędzonki
0,4 l soku z kiszonej kapusty
listek laurowy, ziele angielskie, jałowiec i pieprz w ziarnach, nasiona kminku
2 ząbki czosnku
4 grzyby suszone
cebula
sól, cukier
ziemniaki ugotowane osobno



Grzyby namoczyć w wodzie. Pokrojoną na ćwiartki cebulę przypiec na czarno, na suchej patelni, jak do rosołu. Żeberka i wędzonkę zalać zimną wodą, dodać przyprawy, namoczone grzyby wraz z wodą z moczenia
i ugotować wywar. W połowie gotowania dodać przypieczoną cebulę. Gdy mięso jest miękkie i odchodzi od kości całość odcedzić. Do wywaru dodać kwas z kapusty kiszonej do smaku. Zagotować, odszumować, dosmakować. Dołożyć do zupy obrane z kości mięso, pokrojone grzyby. Podawać
z gotowanymi ziemniakami.

Do przygotowania wywaru użyłam  2 listki laurowe, po 3 ziarna ziela angielskiego i jałowca oraz 5 ziaren pieprzu i pół płaskiej łyżeczki kminku.
Wywar gotowałam 45 minut zanim dodałam przypieczoną, a raczej spaloną cebulę (100 g).
Po kolejnych 45 minutach gotowania, kiedy mięso było już miękkie
i odchodziło od kości, odcedziłam wywar i dodałam sok z kiszonej kapusty.
Przyprawiłam 1/2 łyżeczki cukru i 2 łyżeczkami soli.
Gotowałam kolejne 10 minut na małym ogniu, a w międzyczasie ugotowałam osobno 3 średniej wielkości ziemniaki (200  g) pokrojone w kostkę. Ziemniaków nie gotujemy w kwaśnym wywarze, bo nigdy nie zmiękną.

Do zupy można dodać oprócz soku z kiszonej kapusty, również samą kiszoną kapustę – jak to robi moja Mama.